Eksperci Google opublikowali raport o zagrożeniach w ekosystemie Androida za rok 2018. Okazało się, że liczba złośliwego oprogramowania w Google Play nadal rośnie i w ciągu roku wzrosła niemal dwukrotnie. Eksperci zapewniają jednak, że nie ma powodów do obaw.
Chodzi o to, że główną przyczyną wzrostu liczby złośliwego oprogramowania są „potencjalnie niebezpieczne aplikacje”, do których obecnie zalicza się również oprogramowanie reklamowe. Wcześniej aplikacje nadużywające reklam były uznawane jedynie za naruszające zasady katalogu. Teraz uważa się je za pełnoprawne złośliwe oprogramowanie i „psują statystyki”: w 2017 roku stanowiły zaledwie 0,04%, a w 2018 roku było ich już 0,2%.

Jednocześnie, jeśli z zebranych statystyk wyłączyć oszustwa związane z klikaniem, liczba instalacji potencjalnie niebezpiecznych aplikacji z Google Play w ciągu roku spadła o 31%. Najczęściej ofiarami takich aplikacji są użytkownicy ze Stanów Zjednoczonych, Brazylii i Meksyku.
Zgodnie z raportem oprogramowanie reklamowe stanowi obecnie 55% wszystkich potencjalnie niebezpiecznych programów w oficjalnym katalogu Google. Drugie miejsce w „klasyfikacji” reklamowego złośliwego oprogramowania zajmują konie trojańskie, które osiągnęły zaledwie 16%.

Jednak poza oficjalnym katalogiem Google Play sytuacja, według firmy, wygląda znacznie gorzej. W ciągu roku Play Protect zapobiegł instalacji 1,6 miliarda potencjalnie niebezpiecznych aplikacji, a 73% z nich nie pochodziło z Google Play.
Poza Google Play lista aktualnych zagrożeń również nieco się różni: na czele znajdują się aplikacje z tylnymi drzwiami (28%) i konie trojańskie (25%), a oprogramowanie reklamowe stanowi zaledwie 13% łącznej liczby złośliwych programów. Aplikacje z tylnymi drzwiami najczęściej wykrywane są na urządzeniach użytkowników z Rosji, Brazylii, Meksyku i Wietnamu.
Warto zauważyć, że badacze wiążą infekcje typu backdoor z aplikacją Chamois, którą niektórzy producenci często preinstalują na swoich urządzeniach i która z kolei pobiera do systemu inne złośliwe oprogramowanie.